W mroźny, styczniowy poranek 31 stycznia 2026 roku Seniorki Uniwersytetu Trzeciego Wieku Akademii Wychowania Fizycznego Józefa Piłsudskiego w Warszawie wyruszyły na wyjątkową wycieczkę do Puszczy Kampinoskiej, podążając szlakiem Powstańców Styczniowych z 1863 roku.
Chociaż temperatura spadła do minus 15 stopni, a Puszcza tonęła w grubych pokładach śniegu, pogoda nie zniechęciła nas – przeciwnie, nadała wyprawie niezwykły, niemal symboliczny charakter.
Trasa prowadziła szlakiem Powstańców Styczniowych z 1863 roku przez miejscowości oraz uroczyska nierozerwalnie związane z dziejami regionu: Truskaw, Uroczysko Karczmisko, Mogiłę Powstańców Styczniowych 1863 roku w Budzie Zaborowskiej (obecnie Zaborów Leśny), Zaborów Leśny oraz powrót do Truskawia.
Puszcza Kampinoska przywitała nas ciszą przerywaną jedynie skrzypieniem śniegu pod butami. Ośnieżone sosny i dęby, pokryte szronem krzewy oraz białe wydmy tworzyły krajobraz jak z zimowej baśni. Co jakiś czas mijali nas uśmiechnięci narciarze, korzystający z doskonałych warunków i pięknych, zasypanych tras.
Punktem wyjścia był Truskaw – jedna z najstarszych wsi puszczańskich na terenie Puszczy Kampinoskiej. Jej początki sięgają pierwszej połowy XV wieku, kiedy osadnicy karczowali fragmenty puszczy, zakładając niewielkie osady związane z bartnictwem, wypalaniem węgla drzewnego, myślistwem i smolarstwem. Przez wieki Truskaw funkcjonował jako typowa wieś puszczańska, której mieszkańcy żyli w bliskiej symbiozie z otaczającą przyrodą. Surowe warunki, podmokłe tereny i gęste lasy sprzyjały również temu, że okolice te w czasie zaborów stawały się naturalnym schronieniem dla oddziałów partyzanckich.
Z Truskawia wyruszyłyśmy ścieżką dydaktyczna prowadzącą w kierunku Uroczyska Karczmisko. Szlak ten przebiega przez typowe dla Puszczy Kampinoskiej zbiorowiska leśne – bory sosnowe, fragmenty grądów i olsów. Zimą, gdy śnieg pokrywa runo leśne, a gałęzie drzew uginają się pod białym puchem, krajobraz nabiera szczególnej ciszy i surowości.
Uroczysko Karczmisko zawdzięcza swoją nazwę leśnej karczmie „Niepust”, która niegdyś istniała w tym miejscu. Karczmy puszczańskie pełniły ważna rolę w życiu lokalnych społeczności – były punktami wymiany informacji, odpoczynku dla podróżnych oraz miejscami spotkań. W okresie powstań narodowych takie miejsca nierzadko stawały się punktami kontaktowymi dla konspirantów i oddziałów partyzanckich, oferując schronienie i zaplecze logistyczne.
Podczas marszu ścieżką dydaktyczną spotkała nas miła niespodzianka, nieznani turyści ze śniegu ulepili bałwana, a dla towarzystwa również psa. To niecodzienne „spotkanie” wywołało uśmiechy i dodało spacerowi radosnego, niemal dziecięcego akcentu – wśród historii pełnej bólu i ofiary pojawił się moment czystej, zimowej radości.
Wędrując tym szlakiem, nie sposób było wrócić myślami do wydarzeń sprzed ponad 163 lat. Powstanie Styczniowe wybuchło w nocy z 22 na 23 stycznia 1863 roku jako odpowiedź na nasilające się represje władz carskich wobec Polaków, brutalną rusyfikację oraz przymusowy pobór młodych ludzi do armii rosyjskiej. To właśnie Puszcza Kampinoska stała się schronieniem dla oddziałów powstańczych i świadkiem ich dramatycznych losów.
Szczególne miejsce w historii Kampinosu zajmuje płk Zygmunt Padlewski, jeden z najwybitniejszych dowódców Powstania Styczniowego. W styczniu 1863 roku, zagrożony okrążeniem przez wojska rosyjskie, Padlewski podjął brawurową decyzję o wyprowadzeniu swojego oddziału z Puszczy Kampinoskiej przez Wisłę – po pękającym lodzie – w kierunku guberni płockiej.
Ten niezwykle trudny marsz w zimowych warunkach uratował wielu powstańców przed represjami zaborcy rosyjskiego i stał się jednym z najbardziej dramatycznych, a zarazem bohaterskich epizodów powstania w tym regionie.
Szczególnie poruszającym punktem naszej trasy była Mogiła Powstańców 1863 roku w Budzie Zaborowskiej, dziś Zaborowie Leśnym. To miejsce spoczynku uczestników walk, którzy oddali życie za wolność Ojczyzny. W ciszy zimowego lasu, przy białym śniegu okrywającym mogiłę, pamięć o nich nabiera wyjątkowej mocy.
To właśnie w rejonie Budy Zaborowskiej 14 kwietnia 1863 roku doszło do walki oddziału powstańczego „Dzieci Warszawy”, dowodzonego przez mjr Walerego Remiszewskiego (byłego oficera armii rosyjskiej, weterana walk na Kaukazie), z wojskami rosyjskimi.
Oddział ten, złożony głównie z młodych ochotników (uczniów, studentów, rzemieślników) z Warszawy, wsławił się odwagą i determinacją, mimo ogromnej przewagi przeciwnika. Ich walka stała się symbolem poświęcenia młodego pokolenia dla sprawy niepodległości.
Starcie zakończyło się klęską powstańców. Zginęło ponad 30 powstańców, w tym mjr Walery Remiszewski, a drugie tyle spośród jeńców wymordowali Kozacy.
Polegli powstańcy zostali pochowani we wspólnej mogile. Początkowo miejsce to oznaczono drewnianym krzyżem, ale władze carskie kazały usunąć krzyż, więc okoliczni mieszkańcy, aby czas nie zatarł śladu grobu, usypali tu wzniesienie. Po kilku latach opłacony urzędnik carski wydał zgodę na postawienie krzyża drewnianego na którym były zrobione 72 nacięcia, natomiast na obecnym krzyżu, który postawiony został w 1922 roku znajduje się 76 sęków symbolizujących liczbę poległych Powstańców.
Z biegiem lat mogiła była odnawiana, a miejsce to stało się trwałym punktem na mapie pamięci narodowej regionu. Zimą, otoczona śniegiem i milczącym lasem, mogiła nabiera szczególnie podniosłego charakteru – cisza puszczy sprzyja refleksji nad losem młodych ludzi, którzy oddali życie za wolność ojczyzny.
Dalsza część trasy prowadziła przez Zaborów Leśny, wieś o podobnie puszczańskim rodowodzie, której historia nierozerwalnie splata się z dziejami walk narodowowyzwoleńczych.
Powrót do Truskawia był czasem refleksji i rozmów. Zimowa wyprawa pozwoliła nam nie tylko obcować z pięknem przyrody Puszczy Kampinoskiej, ale także głębiej zrozumieć historię miejsc, po których stąpałyśmy. Mróz, śnieg i cisza lasu sprawiły, że łatwiej było wyobrazić sobie trud i odwagę powstańców sprzed lat.
Wycieczka stała się prawdziwą lekcją historii, patriotyzmu i wspólnoty – dowodem na to, że pamięć o przeszłości można pielęgnować także poprzez aktywne, radosne bycie razem, nawet w najbardziej mroźny, styczniowy dzień.
Autobusem linii 210 wróciłyśmy do Warszawy.
Opracowała: Maria Wojnarowska.
















